W programie „W cieniu sportu" Jurkowski postawił sprawę jasno: milion złotych i trzy miesiące przygotowań — i wchodzi do klatki po raz trzeci z byłym mistrzem olimpijskim. Jako preferowaną platformę wskazał własną organizację Fight Mode — walkę na gołe pięści.
To wyzwanie, które polska scena sportów walki czeka od 2020 roku. Dwa razy podpisane kontrakty. Dwa razy kontuzje. Raz wypadł Jurkowski, raz Kołecki. Do trzech razy sztuka?
Co dokładnie powiedział Jurkowski?
Słowa padły konkretnie i bez owijania w bawełnę. „Dwa razy podpisane było. Raz wypadłem ja, raz wypadł Szymon. No i co… Bańka na stół, KSW i dajcie mi trzy miesiące przygotowań i możemy to zrobić po raz trzeci" — stwierdził Jurkowski w rozmowie z programem „W cieniu sportu" na kanale Przeglądu Sportowego.
Dopytywany o konkretną kwotę, nie zostawił pola do interpretacji. „Nie, milion dla mnie. Ja mam w życiu co robić" — odparł. Dodał jednak, że pieniądze nie są jedynym motorem: „Brakuje tej adrenaliny, brakuje."
Co do miejsca pojedynku, Juras wskazał dwie opcje. „KSW… Albo Fight Mode… Na gołe łapy. Zapraszam." Drugi wariant — bare knuckle w jego własnej organizacji — wyraźnie uznał za bardziej naturalny.
Skąd ta walka wróciła na tapetę?
Kontekst jest świeży. 27 marca 2026 roku Szymon Kołecki wygrał pas mistrzowski Babilon MMA w wadze ciężkiej, pokonując faworyzowanego Stuarta Austina duszeniem gilotynowym w drugiej rundzie. Austin to zawodnik z wygraną nad Tomem Aspinallem — aktualnym mistrzem UFC w wadze ciężkiej — w CV. Kołecki był gorszy warunkami fizycznie (rywal był o blisko 17 kg cięższy), nie umiejętnościami i charakterem.
Tuż po tej wygranej Jurkowski napisał na platformie X: „Kocur z wagonem charakteru." Krótko, ale dobitnie. Widać było respekt — i coś więcej.
Kołecki jest teraz podwójnym mistrzem Babilon MMA — tytuł w kategorii półciężkiej zdobył w listopadzie 2025 roku, ciężką dorzucił w marcu 2026. Jako zawodnik jest w najlepszym momencie swojej kariery MMA, a Jurkowski to wie.
Historia niedoszłej walki — trzy lata prób
Zestawienie Jurkowski–Kołecki zrodziło się na początku 2020 roku. Kibice domagali się go od momentu, gdy Kołecki wszedł do MMA i zaczął regularnie wygrywać. Połączenie złotego medalisty olimpijskiego w podnoszeniu ciężarów z pierwszym mistrzem KSW brzmiało jak box office gwarantowany.
Pierwsza próba: KSW 54, sierpień 2020. Jurkowski doznał kontuzji i wypadł z walki.
Druga próba: KSW 55, październik 2020. Tym razem kontuzji doznał Kołecki — i pojedynek znowu odwołano.
Potem drogi się rozeszły. Jurkowski w czerwcu 2021 roku przegrał z Mariuszem Pudzianowskim przez TKO w trzeciej rundzie na KSW 61 — i był to jego ostatni występ jako zawodnik. Kołecki walczył dalej, piął się w górę. W 2026 roku jest na szczycie polskiej sceny MMA.
Jurkowski sam przyznaje: Kołecki jest lepszy
To, co rzuca się w oczy w całej tej historii, to rzadka w sportach walki szczerość. Jurkowski nie buduje fałszywego przekazu o wyrównanej walce. Wprost mówi, że Kołecki jest „parę poziomów wyżej" i że sportowo on sam byłby underdogiem.
To uczciwe. I paradoksalnie — rynkowo cenne. Kibice wolą przejrzystość niż przechwałki. A walka underdog vs mistrz, zwłaszcza gdy underdog sam założył organizację i ją promuje, ma własną narrację, która sprzedaje się sama.
Fight Mode jako platforma — pomysł trafia w sedno
Jurkowski jako twarz i promotor Fight Mode ma oczywisty interes w tym, żeby największy hitowy pojedynek odbył się właśnie na jego platformie. Starcie na gołe pięści z podwójnym mistrzem Babilon MMA byłoby natychmiastowym budowaniem prestiżu dopiero co narodzonej organizacji.
Pytanie, czy Kołecki zaakceptuje bare knuckle. W 2021 roku mówił, że walka z Jurasem „nie jest planowana". Teraz jest starszy o 5 lat, ma za sobą dwa tytuły mistrzowskie i zupełnie inną pozycję negocjacyjną. Może warunki byłyby inne — może nie.
Decydujące będą, jak zawsze, zdrowie i kwoty. Milion Jurkowskiego to konkretna twarda liczba. Kołecki swoich warunków publicznie jeszcze nie podał.
Co dalej?
Piłka jest teraz po stronie Kołeckiego i jego otoczenia. Jurkowski wrzucił wyzwanie do przestrzeni publicznej, z konkretnym progiem finansowym i wybraną platformą. Odpowiedź może paść w dowolnym momencie — albo nie paść wcale.
Jedno jest pewne: jeśli do tej walki w końcu dojdzie, będzie to jeden z najbardziej wyczekiwanych pojedynków w historii polskich sportów walki.
